Cykl spotkań dla przedsiębiorców

Spo­tka­nia orga­ni­zu­je Dusz­pa­ster­stwo Przed­się­bior­ców i Pra­co­daw­ców TALENT. Mają one cha­rak­ter otwar­ty, gro­ma­dzą przed­się­bior­ców, któ­rzy chcą pro­wa­dzić biz­nes w duchu wia­ry. Odby­wa­ją się w kil­ku­na­stu mia­stach, sprawdź ter­mi­ny w zakład­ce „Kalen­darz”.

Wypocznijcie nieco” – odpoczynek a rozwój człowieka

Temat czerw­ca
  • Czy i jak odpo­czy­wam?
  • Czy odpo­czy­nek przy­czy­nia się do moje­go ducho­we­go roz­wo­ju?

Ten temat jest kon­ty­nu­acją dobre­go orga­ni­zo­wa­nia fir­my i orga­ni­zo­wa­nia cza­su, lecz przed waka­cja­mi kła­dzie nacisk na odpo­czy­nek. Zwra­ca­my uwa­gę na dwie rze­czy: wła­ści­we for­my odpo­czyn­ku oraz takie orga­ni­zo­wa­nie życia, aby zacho­wać w nim pew­ne­go rodza­ju har­mo­nię tj. nie prze­kra­czać gra­nic prze­pra­co­wa­nia itp.

PDF do pobrania

Reflek­sja, zada­nia, infor­ma­cje

Spotkanie on-line

Kolej­ne spo­tka­nie inter­ne­to­we zapla­no­wa­ne jest na 29. sierp­nia o godz. 20.00.

Link do „poko­ju spo­tka­nia”

Wię­cej infor­ma­cji.

Medytacja biblijna

Wte­dy Apo­sto­ło­wie zebra­li się u Jezu­sa i opo­wie­dzie­li Mu wszyst­ko, co zdzia­ła­li i cze­go naucza­li. A On rzekł do nich: „Pójdź­cie wy sami osob­no na miej­sce pustyn­ne i wypocz­nij­cie nie­co!”. Tak wie­lu bowiem przy­cho­dzi­ło i odcho­dzi­ło, że nawet na posi­łek nie mie­li cza­su. Odpły­nę­li więc łodzią na miej­sce pustyn­ne, osob­no. Mk 6,30–32

ks. Rafał Ostrowski

Reguła św. Benedykta

[mil­cze­nie] Po skoń­czo­nej zaś Kom­ple­cie niko­mu już nie będzie wol­no powie­dzieć ani sło­wa. Jeśli się znaj­dzie ktoś taki, kto tę regu­łę mil­cze­nia prze­kro­czy, pod­le­ga suro­wej karze, chy­ba że cho­dzi­ło­by o koniecz­ną roz­mo­wę z gość­mi albo o wypeł­nie­nie pole­ce­nia wyda­ne­go przez opa­ta. Ale i wów­czas niech się wszyst­ko odby­wa z wiel­ką powa­gą i sto­sow­ną powścią­gli­wo­ścią.

Przed­sta­wio­na kul­tu­ra mil­cze­nia i przy­go­to­wa­nia do snu jest dla współ­cze­snych ludzi czymś egzo­tycz­nym. Więk­szość bowiem robi wręcz coś prze­ciw­ne­go. Zamiast się sku­pić, spo­koj­nie wyci­szyć i oddać naj­waż­niej­szym spra­wom, sta­ra­ją się wie­czo­rem odre­ago­wać napię­cia z całe­go dnia przez dobrą zaba­wę z inny­mi lub obej­rze­nie jakie­goś fil­mu. Naj­czę­ściej jest to hała­śli­we, pobu­dza­ją­ce wyobraź­nię i namięt­no­ści. Zamiast ciszy i poko­ju, noc roz­po­czy­na się nie­po­ko­jem i roz­bu­dze­niem. Trud­no wte­dy nawet o dobry sen i odpo­czy­nek, a jesz­cze trud­niej o pogłę­bio­ną reflek­sję i odnaj­dy­wa­nie tego, co w życiu naj­waż­niej­sze. o. Wło­dzi­mierz Zator­ski OSB, Komen­tarz do Regu­ły, s. 98

[lek­tu­ra] Przy posił­kach bra­ci nie powin­no bra­ko­wać czy­ta­nia. Nie­chaj jed­nak nie czy­ta pierw­szy lep­szy, kto przy­pad­kiem wziął książ­kę do ręki. Lek­tor ma roz­po­cząć w nie­dzie­lę służ­bę, któ­rą będzie spra­wo­wał przez cały tydzień. Zaczy­na­jąc ją, niech po Mszy i Komu­nii popro­si wszyst­kich o modli­twę, aby Bóg odda­lił od nie­go ducha wynio­sło­ści.

Jest to sta­ra tra­dy­cja mona­stycz­na się­ga­ją­ca cza­sów przed św. Bene­dyk­tem. Cza­sa­mi mówi się, że czło­wiek sta­je się tym, czym się kar­mi. Pod­sta­wo­wym pokar­mem mni­chów jest pokarm ducho­wy. To zda­nie – wypo­wie­dzia­ne w kon­tek­ście fak­tu, że mni­si mają dużo cza­su prze­zna­czo­ne­go na lek­tu­rę oso­bi­stą oraz czy­ta­nia wspól­ne przed Kom­ple­tą i pod­czas godzi­ny czy­tań – poka­zu­je, jaką wagę przy­wią­zu­je św. Bene­dykt do czy­ta­nia. Klasz­tor jest zasad­ni­czo zbu­do­wa­ny na kul­tu­rze sło­wa pisa­ne­go. W cza­sie, kie­dy powsta­wa­ła Regu­ła, kul­tu­ra ta upa­da­ła bar­dzo wyraź­nie, a w nie­dłu­gim cza­sie osta­ła się jedy­nie w klasz­to­rach i ośrod­kach zwią­za­nych z kate­drą. War­to sobie zdać spra­wę z ogrom­nej roli, jaką ode­gra­ły klasz­to­ry w prze­trwa­niu kul­tu­ry w cza­sach mro­ków wcze­sne­go śre­dnio­wie­cza i zbu­do­wa­niu pod­wa­lin kul­tu­ry euro­pej­skiej w jej naj­bar­dziej szla­chet­nym wymia­rze. To doko­na­ło się przede wszyst­kim za spra­wą kul­tu­ry sło­wa pisa­ne­go. Dzi­siaj nato­miast zaczy­na domi­no­wać kul­tu­ra obraz­ko­wa, któ­ra wci­ska się poprzez tele­wi­zję, fil­my, inter­net. Czło­wiek chło­nie obra­zy. o. Wło­dzi­mierz Zator­ski OSB, Komen­tarz do Regu­ły, s. 198

Komentarz do Reguły – ks. Przemysław Król SCJ

Praca wewnętrzna

Łukasz Bób

W tym mie­sią­cu podej­mu­je­my temat dosto­so­wa­ny do cza­su, w któ­rym odby­wa­ją się nasze przed­wa­ka­cyj­ne spo­tka­nia. Temat lek­ki, przy­jem­ny – tak­że dla mnie do przy­go­to­wa­nia:) – ale jak się zaraz prze­ko­na­my, rów­nież bar­dzo istot­ny.

W dzi­siej­szych cza­sach nie trze­ba niko­go prze­ko­ny­wać, że aktyw­ność fizycz­na jest waż­na. Widzi­my coraz wię­cej osób, któ­re jeż­dżą na rowe­rach, cho­dzą na basen, siłow­nie, bie­ga­ją. Coraz wię­cej mówi się o zdro­wym odży­wia­niu i potrze­bie ruchu, któ­ry nas dotle­nia, odstre­so­wu­je, pod­czas któ­re­go wydzie­la­ją się endor­fi­ny pozy­tyw­nie nastra­ja­ją­ce na cały dzień.

Lecz czy przed­się­bior­cy aktyw­nie odpo­czy­wa­ją, czy świa­do­mie pla­nu­ją aktyw­ność rucho­wą w swo­im pla­nie dnia, czy pod­pi­su­ją się pod powyż­szym? Czy idzie­my za hasłem w zdro­wym cie­le – zdro­wy duch? Czy wie­rzy­my, że dzię­ki dobrej kon­dy­cji fizycz­nej będzie­my lep­szy­mi przed­się­bior­ca­mi, któ­rzy będą sku­tecz­niej­si i spraw­niej­si w swo­ich decy­zjach, wytrzy­mal­si na stres i zmę­cze­nie, a przez to zosta­nie nam wię­cej siły na życie domo­we, rodzi­nę? Bo tro­chę tak jest, że trze­ba się naj­pierw zmę­czyć, by mieć potem wię­cej sił – to jak z tre­nin­giem spor­tow­ców.

Pew­nie nie­któ­rzy powie­dzą, że się tyle nabie­ga­ją, nadźwi­ga­ją w fir­mie, że już nie potrze­bu­ją nic wię­cej robić. Ale jeśli chce­my wzmoc­nić nasze ser­ce i cały układ krą­że­nia, potrze­ba inne­go rodza­ju aktyw­no­ści. Zgod­nie z defi­ni­cją kul­tu­ry fizycz­nej dla nasze­go zdro­wia potrzeb­ny jest wysi­łek oko­ło 3 razy w tygo­dniu, trwa­ją­cy 30 min., przy tęt­nie 130 uderzeń/min. (to taki wol­ny bieg). Taka inten­syw­ność jest potrzeb­na m.in. by było odpo­wied­nie ciśnie­nie krwi, któ­re umoż­li­wi wyma­ga­ną pra­cę naczyń krwio­no­śnych. Dzię­ki temu są bar­dziej ela­stycz­ne, droż­ne i nie robią się zato­ry.

W sku­tecz­ność i potrze­bę aktyw­no­ści wie­rzył nasz papież Jan Paweł II. Zna­li­śmy go z wypraw kaja­ko­wych, wyjaz­dów na nar­ty i z cho­dze­nia po górach, lecz nie robił tego tyl­ko dla wido­ków. Jest taka aneg­do­ta, że gdy został papie­żem, jed­ną z pierw­szych decy­zji było zbu­do­wa­nie base­nu, by móc dbać o swo­je prze­cią­żo­ne pra­cą cia­ło.

O aktyw­no­ści fizycz­nej, koniecz­nej tak­że dla zabie­ga­nych przed­się­bior­ców, piszę jako absol­went AWF‑u, tre­ner lek­ko­atle­ty­ki. Sam od 22. lat bie­gam, kie­dyś zawo­do­wo, teraz tyl­ko dla utrzy­ma­nia zdro­wia fizycz­ne­go i psy­chicz­ne­go. Po poran­nym run­nin­gu mam wię­cej ener­gii w pra­cy, niż po tym jak­bym „z mar­szu” zaczął dzień. Do tego nie trze­ba dużo cza­su, spe­cjal­ne­go sprzę­tu, wystar­czy chęć, sys­te­ma­tycz­ność i skru­pu­lat­ność, a tego przed­się­bior­com nie bra­ku­ję. Dla­te­go zachę­cam, by naj­bliż­szy czas waka­cyj­ny był dla nas jak Nowy Rok w tej kwe­stii, aby­śmy zro­bi­li sobie posta­no­wie­nia, któ­rych będzie­my się trzy­mać.

Na koniec bonus:) Jak­by ktoś potrze­bo­wał wspar­cia w tema­cie bie­ga­nia zapra­szam: bob.lukasz@wp.pl

Przywództwo w firmie – roczny urlop Wojciecha Mroczyńskiego

Pomysł na rocz­ne urlo­py wziął się z potrze­by łapa­nia rów­no­wa­gi? Żył pan zbyt szyb­ko?

Tak, z Bożą pomo­cą uda­ło mi się wyjść z nad­mia­ru bodź­ców i życia na wyso­kich obro­tach, z życia, gdzie dzie­je się bar­dzo wie­le – współ­za­rzą­dza­nie fir­mą zatrud­nia­ją­cą 40 tys. ludzi faj­nie wyglą­da z zewnątrz, ale to też jest oku­pio­ne bar­dzo dużym stre­sem i odpo­wie­dzial­no­ścią.

Doświad­czy­łem poczu­cia, że odkła­da­my z żoną to lep­sze życie na póź­niej, że cią­gle bie­gnie­my. Zoba­czy­łem, że spie­szy­my się już nawet do kościo­ła w nie­dzie­lę. To był sygnał ostrze­gaw­czy, że trze­ba coś z tym zro­bić, że życie w cią­głym pośpie­chu i stre­sie nam nie słu­ży. Z takich pobu­dek stwier­dzi­li­śmy z żoną, że czas zro­bić sobie dłuż­szą prze­rwę od pra­cy zawo­do­wej i nabrać do róż­nych spraw dystan­su.
Słu­cham mądro­ści ludzi, któ­rzy są już na łożu śmier­ci. Oni czę­sto mówią, że gdy­by mogli prze­żyć jesz­cze raz życie, to mniej by się o wszyst­ko mar­twi­li i wię­cej cza­su spę­dza­li­by z bli­ski­mi, na zaba­wie. Cały wywiad na stro­nie aleteia.org

Najpiękniejsza podróż

Książ­ka pod patro­na­tem Talen­tu

Woj­ciech Mro­czyń­ski to kato­lik, biz­nes­men, mąż i zapa­lo­ny spor­to­wiec.

Naj­pięk­niej­sza podróż” to książ­ka dla ludzi dążą­cych do osią­gnię­cia życio­we­go suk­ce­su i rów­no­wa­gi. Autor opi­su­je swo­ją prze­mia­nę, któ­rą roz­po­czął po pod­ję­ciu rady­kal­nej decy­zji – na rok zre­zy­gno­wał z pra­cy i wyru­szył wraz z rodzi­ną w podróż dooko­ła świa­ta. Rocz­ny urlop, uświa­do­mił mu, że tyl­ko cało­ścio­wy i zhar­mo­ni­zo­wa­ny roz­wój sie­bie, może dopro­wa­dzić nas do praw­dzi­we­go zwy­cię­stwa. Pisząc o roz­wo­ju, zwra­ca uwa­gę na czte­ry płasz­czy­zny, w któ­rych funk­cjo­nu­je­my – biz­ne­so­wą, spor­to­wą, rodzin­ną oraz ducho­wą.

Wypo­czy­nek a pra­ca

(…) pro­mo­wa­ny jest model, w któ­rym sfe­ra zawo­do­wa oraz życie oso­bi­ste w dużym stop­niu się prze­ni­ka­ją. Jest to w dużej mie­rze spo­wo­do­wa­ne nowy­mi tech­no­lo­gia­mi, dzię­ki któ­rym nasza poten­cjal­na dostęp­ność dla pra­co­daw­cy sta­je się czymś oczy­wi­stym. Dzia­ła to też w dru­ga stro­nę: wie­lu pra­cow­ni­ków w trak­cie pra­cy wyko­rzy­stu­je te same tech­no­lo­gie do zała­twia­nia swo­ich spraw pry­wat­nych. Począt­ko­wo wyda­wa­ło mi się, że to wza­jem­ne prze­ni­ka­nie się obu świa­tów jest czymś pozy­tyw­nym; po latach obser­wa­cji sie­bie same­go oraz innych docho­dzę jed­nak do wnio­sku, że to wymie­sza­nie nam nie słu­ży. Zda­łem sobie spra­wę, że od cza­su moje­go poprzed­nie­go sab­ba­ti­ca­lu sie­dem lat temu aż do obec­ne­go nie mia­łem dnia peł­ne­go odpo­czyn­ku od pra­cy. To wiecz­ne spraw­dza­nie maili, SMS-ów. Bogu dzię­ku­ję, że nie korzy­stam z Face­bo­oka. Jak się dobrze zre­lak­so­wać, jeśli czło­wiek nie może się kom­plet­nie wyłą­czyć? Wie­lu wła­ści­cie­li biz­ne­sów trak­tu­je urlo­py pra­cow­ni­ków jako zło koniecz­ne. Ba, wie­lu woli nawet pła­cić ekwi­wa­lent za nie­wy­ko­rzy­sta­ny urlop niż wysy­łać swo­ich ludzi na odpo­czy­nek. To głów­nie efekt krót­ko­wzrocz­no­ści i błęd­ne­go myśle­nia o wła­snym inte­re­sie. Kie­dy przez kil­ka lat moja fir­ma była wła­ści­cie­lem spo­re­go biz­ne­su w USA, zauwa­ży­łem, że nasi ame­ry­kań­scy pra­cow­ni­cy w dużej mie­rze nie wyko­rzy­sty­wa­li przez lata swo­ich urlo­pów. Był to tym dziw­niej­sze, że w USA to zwy­kle nie wię­cej niż czter­na­ście dni w roku.

Bada­nia na temat rela­cji pomię­dzy wypo­czyn­kiem a satys­fak­cją z pra­cy są jed­no­znacz­ne. Ponad sie­dem­dzie­siąt pro­cent pra­cow­ni­ków w USA bio­rą­cych regu­lar­ne urlo­py jest zado­wo­lo­nych ze swo­jej pra­cy; spo­śród tych, któ­rzy tego nie robią, to jedy­nie sie­dem­na­ście pro­cent. W tej dru­giej gru­pie wzra­sta też zna­czą­co ryzy­ko wypa­le­nia zawo­do­we­go. Szcze­gól­nie zagro­że­ni są przed­sta­wi­cie­le zawo­dów o wyso­kim pozio­mie stre­su jak biz­nes­me­ni, leka­rze czy poli­cjan­ci. W tej ostat­niej gru­pie wię­cej osób umie­ra rocz­nie z powo­du cho­rób wywo­ła­nych stre­sem w pra­cy niż w cza­sie pra­cy ope­ra­cyj­nej, na przy­kład od kul prze­stęp­ców.” Woj­ciech Mro­czyń­ski, Naj­pięk­niej­sza podróż, s. 206–207

Reguła św. Benedykta

Czy­taj on-line

Komentarz do Reguły

PDF do pobra­nia

Opcja Benedykta

Powołanie lidera biznesu

PDF do pobra­nia (14 MB)