Cykl spotkań dla przedsiębiorców

Spo­tka­nia orga­ni­zu­je Dusz­pa­ster­stwo Przed­się­bior­ców i Pra­co­daw­ców TALENT. Mają one cha­rak­ter otwar­ty, gro­ma­dzą przed­się­bior­ców, któ­rzy chcą pro­wa­dzić biz­nes w duchu wia­ry. Odby­wa­ją się w kil­ku­na­stu mia­stach, sprawdź ter­mi­ny w zakład­ce „Kalen­darz”.

Marzec: Za kogo mnie uważacie – być liderem

Za kogo mnie uważacie – być liderem

Temat mar­ca
  • Co to zna­czy „być lide­rem”?
  • Czy myślę o sobie jako przy­wód­cy? Jakim chciał­bym być lide­rem?
  • Czy świa­do­mie pra­cu­ję nad sobą, aby lepiej wypeł­niać swo­ją misję?
  • W jaki spo­sób inni oce­nia­ją moje przy­wódz­two?

PDF do pobrania

Reflek­sja, zada­nia, infor­ma­cje

Spotkanie on-line

Zapis spo­tka­nia, któ­re odby­ło się 4. mar­ca. Pro­wa­dze­nie: Arka­diusz Tom­czyk (Bogac­two Roz­wo­ju), Dag­ma­ra Konar­ska (New Cul­tu­re Insti­tu­te) oraz ks. Prze­my­sław Król SCJ (Talent).

Kolej­ne spo­tka­nie zapla­no­wa­ne jest na 1. kwiet­nia o godz. 20.00.

Link do „poko­ju spo­tka­nia”

Medytacja biblijna

Gdy Jezus przy­szedł w oko­li­ce Ceza­rei Fili­po­wej, pytał swych uczniów: „Za kogo ludzie uwa­ża­ją Syna Czło­wie­cze­go?” A oni odpo­wie­dzie­li: „Jed­ni za Jana Chrzci­cie­la, inni za Elia­sza, jesz­cze inni za Jere­mia­sza albo za jed­ne­go z pro­ro­ków”. Jezus zapy­tał ich: „A wy za kogo Mnie uwa­ża­cie?” Odpo­wie­dział Szy­mon Piotr: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywe­go”. Mt 16,13–16

ks. Rafał Ostrowski

Reguła św. Benedykta

[god­ność opa­ta] Opat, któ­ry zasłu­gu­je, aby stać na cze­le klasz­to­ru, powi­nien zawsze pamię­tać, jakie nosi mia­no, i czy­na­mi dawać wyraz swo­jej god­no­ści. Wia­ra widzi w nim w klasz­to­rze zastęp­cę Chry­stu­sa, sko­ro nazy­wa go Jego imie­niem. [opa­ta tytu­ło­wa­no po łaci­nie abbas – ojciec] Dla­te­go też opat nie powi­nien uczyć ani usta­na­wiać, ani roz­ka­zy­wać nicze­go, co by było poza pra­wem Pań­skim, ale pole­ce­nie jego albo nauka niech zapa­da w ser­ca uczniów jako zaczyn Bożej spra­wie­dli­wo­ści.

[odpo­wie­dzial­ność przed Bogiem] Opat jed­nak nie powi­nien nie­po­ko­ić powie­rzo­nej sobie trzo­dy wyda­jąc nie­spra­wie­dli­we zarzą­dze­nia, jak­by miał nie­ogra­ni­czo­ną wła­dzę. Nie­chaj raczej zawsze pamię­ta, że ze wszyst­kich swo­ich decy­zji i czy­nów będzie musiał zdać spra­wę Bogu.
Nie­chaj opat zawsze pamię­ta, że przed budzą­cym bojaźń try­bu­na­łem Bożym będzie odpo­wia­dał za dwie spra­wy: za wła­sną naukę i za posłu­szeń­stwo swo­ich uczniów. I niech wie, że jeśli gospo­darz ma zbyt mało pożyt­ku z owiec, obwi­nia za to paste­rza. Z dru­giej stro­ny jed­nak jeśli pasterz zaj­mie się z całą gor­li­wo­ścią nie­spo­koj­ną i nie­po­słusz­ną trzo­dą, usi­łu­jąc na wszel­ki spo­sób leczyć cho­ro­by jej postę­po­wa­nia, Pan unie­win­ni go na sądzie swo­im.

[świa­dec­two] A zatem gdy ktoś przy­jął mia­no opa­ta, powi­nien uczyć swo­ich uczniów na dwa spo­so­by, a zna­czy to: nie­chaj wszyst­ko, co dobre i świę­te oka­zu­je raczej swo­im postę­po­wa­niem, niż sło­wa­mi. Uczniom bar­dziej pojęt­nym musi wykła­dać naukę Pana tak­że sło­wa­mi, tych zaś, któ­rzy trud­niej rozu­mie­ją i są twar­de­go ser­ca, nie­chaj wła­snym życiem uczy Bożych przy­ka­zań.

[spra­wie­dli­wość] Opat nie powi­nien niko­go w klasz­to­rze wyróż­niać ani kochać jed­ne­go mni­cha bar­dziej od inne­go, chy­ba że ktoś oka­że się lep­szym w dobrych uczyn­kach i w posłu­szeń­stwie. Jeże­li nie ma jakiejś innej rozum­nej przy­czy­ny, wol­no uro­dzo­ne­mu nie nale­ży przy­zna­wać żad­ne­go pierw­szeń­stwa przed tym, któ­ry wstą­pił do klasz­to­ru jako nie­wol­nik. (…) Niech więc opat darzy wszyst­kich jed­na­ko­wą miło­ścią i niech wszyst­kich trak­tu­je jed­na­ko­wo, zgod­nie z ich zasłu­ga­mi.

[zaan­ga­żo­wa­nie] Opat powi­nien zawsze pamię­tać, kim jest, jak go nazy­wa­ją i wie­dzieć, że komu dają wię­cej, od tego wię­cej będą wyma­gać. Niech wie, jak trud­ne­go i cięż­kie­go zada­nia się pod­jął: rzą­dzić dusza­mi i słu­żyć wie­lu w dąże­niu do napra­wy oby­cza­jów. Jed­ne­go musi łagod­nie zachę­cać, dru­gie­go ganić, inne­go jesz­cze prze­ko­ny­wać. Nie­chaj do wszyst­kich tak dopa­su­je się i przy­sto­su­je, zależ­nie od cha­rak­te­ru i inte­li­gen­cji każ­de­go, aby powie­rzo­na mu trzo­da nie tyl­ko nie dozna­ła uszczerb­ku, lecz nawet cie­szy­ła go jesz­cze swo­im postę­pem w dobrem.

[prio­ry­te­ty] Przede wszyst­kim nie wol­no mu zanie­dby­wać ani lek­ce­wa­żyć zba­wie­nia dusz, któ­re pod­da­no jego wła­dzy, a trosz­czyć się wię­cej o rze­czy prze­mi­ja­ją­ce, ziem­skie i zni­ko­me.

Komentarz do Reguły – ks. Przemysław Król SCJ

Praca wewnętrzna

Łukasz Bób

Są róż­ne typy lide­rów, dla­te­go w roz­wa­ża­niach o przy­wódz­twie poja­wia­ją się zasad­ni­cze pyta­nia:

  • jaki lider jest tym naj­lep­szym?
  • jak być dobrym lide­rem?
  • jak w codzien­nej pra­cy reali­zo­wać swo­ją wizję lide­ra?

W książ­ce „Jak być przy­wód­cą na wzór Jezu­sa” (Lead like Jesus) Ken Blan­chard i Phil Hod­ges poka­zu­ją, jak być lide­rem na wzór Jezu­sa. Auto­rzy wska­zu­ją też, jak wyglą­da dro­ga zmia­ny lider­shi­pu.

Wie­le szko­leń na temat przy­wódz­twa mówi o tym, jak zacho­wu­ją się naj­lep­si lide­rzy. Uczą nas, jak się komu­ni­ko­wać z zespo­łem, jak moty­wo­wać pra­cow­ni­ków, jak się orga­ni­zo­wać, by był czas na zada­nia i na pra­cę z zespo­łem, jak pro­wa­dzić sku­tecz­ne spo­tka­nia. Te wszyst­kie prak­ty­ki są – jak to nazwa­li auto­rzy – na pozio­mie „rąk”.

Ken i Phil opi­su­ją, żeby zmia­na przy­wódz­twa była sku­tecz­na, powin­na odbyć się na czte­rech pozio­mach.

  1. Na począt­ku waż­ne jest nasze nasta­wie­nie, inten­cja i moty­wa­cja jakim chcę być lide­rem. W książ­ce nazwa­ne zosta­ło to jako poziom ser­ca.
  2. Następ­nym eta­pem jest gło­wa: sys­tem prze­ko­nań przy­wód­cy i jego spo­sób postrze­ga­nia roli lide­ra.
  3. Dopie­ro teraz mówi­my o zacho­wa­niach, czy­li eta­pie rąk.  Jak zoba­czy­my, jeśli wcze­śniej­sze eta­py są dobrze prze­my­śla­ne i spój­ne, zacho­wa­nia nasze przy­cho­dzą nam natu­ral­nie.
  4. By nasze posta­no­wie­nia były trwa­łe, nale­ży przejść kolej­ny etap nawy­ku. Przez sys­te­ma­tycz­ną pra­cę, doświad­cze­nie, nasze dzia­ła­nia sta­ją się odzwier­cie­dle­niem naszej wizji.
  • Jakim chcesz być lide­rem na pozio­mie ser­ca?

  • Czy w swo­jej dro­dze prze­mian sku­piasz się na ser­cu i gło­wie, czy tyl­ko na rękach?

  • Co robisz, by two­je moty­wa­cje lider­skie sta­ły się nawy­kiem w róż­nych sytu­acjach?

  • Czy twój zespół, oce­nia­jąc cię po zacho­wa­niach, wie­dział­by jaka jest two­ja wizja przy­wódz­twa?

Jak być przywódcą na wzór Jezusa”

Księ­gar­nia

Firma jako wspólnota – świadectwo

Elżbieta Szymczak

wywiad audio

fragment książki „Ambasador przedsiębiorczości” – PDF

Elż­bie­ta Szym­czak z Łodzi, zarzą­dza fir­ma­mi Agraf, Apli­kom oraz CadE­xpert, zatrud­nia­ją­cy­mi ponad 100 osób.

Daw­niej, może w nie­któ­rych miej­scach jesz­cze i dziś, pra­cow­nik był/jest trak­to­wa­ny przed­mio­to­wo i narzę­dzio­wo. Ma wytwa­rzać pro­duk­ty, usłu­gi, według pro­ce­dur, według instruk­cji, przy­no­sić przy­chód fir­mie oraz zysk wła­ści­cie­lo­wi.

A prze­cież czło­wiek jest wol­ny wol­no­ścią, któ­rą sza­nu­je nawet Naj­wyż­szy BÓG. Prze­cież czło­wiek ma potrze­by i wybór, jak je pra­gnie zaspo­ko­ić. Dzi­siaj nie jest to tyl­ko potrze­ba prze­ży­cia, dzi­siaj jest to potrze­ba pięk­na, potrze­ba roz­wo­ju, potrze­ba przy­na­leż­no­ści, współ­uczest­nic­twa, współ­two­rze­nia, reali­za­cji marzeń, pla­nów oso­bi­stych i celów, i to w zgo­dzie ze swo­imi war­to­ścia­mi. Jaki model fir­my jest w sta­nie zapro­po­no­wać dzi­siej­sze­mu czło­wie­ko­wi takie miej­sce pra­cy, któ­re było­by zgod­ne z tymi postu­la­ta­mi?

Pra­cow­nik nie jest zaso­bem, nie jest narzę­dziem do reali­za­cji celów dyrek­to­rów i wła­ści­cie­li. Pra­cow­nik jest part­ne­rem w reali­za­cji celów fir­my, będą­cych zara­zem cela­mi wła­ści­cie­li, dyrek­to­rów i innych pra­cow­ni­ków. Pra­cow­nik jest zapra­sza­ny do ich wspól­nej reali­za­cji. Jego pra­wa do współ­two­rze­nia, współ­de­cy­do­wa­nia, współ­dzie­le­nia suk­ce­sów są jasno defi­nio­wa­ne.

Kim jest w tej sytu­acji lider i jaka jest jego rola? Lider jest kimś, kto sza­nu­je i uzna­je pra­wa pod­mio­to­we pra­cow­ni­ków. Pyta, wysłu­chu­je, pod­da­je tema­ty ana­li­zie i wybo­rom zespo­łu. Jeśli lider ma doświad­cze­nie, któ­re każe mu iść gdzie indziej niż cią­gnie zespół, to musi ten zespół umieć prze­ko­nać do swo­jej dro­gi reali­za­cji celu.

Jed­na z moich naj­więk­szych inwe­sty­cji „prze­le­ża­ła” pół roku, ponie­waż głów­ny dyrek­tor odpo­wie­dzial­ny ope­ra­cyj­nie nie miał do niej prze­ko­na­nia… Czy mogłam mu naka­zać? Na pew­no tak. Jaki był­by rezul­tat, boję się myśleć, ponie­waż naka­zu­jąc, zabra­ła­bym mu odpo­wie­dzial­ność za rezul­tat. Mogłam go tyl­ko pro­sić, więc pra­co­wa­łam nad tym zapro­sze­niem i argu­men­ta­mi… Dziś dzię­ki mojej cier­pli­wo­ści, doświad­cze­niu i pra­cy w poszu­ki­wa­niu argu­men­tów może­my być wszy­scy dum­ni i świę­to­wać wiel­ki suk­ces dużej dla nas i nie­zwy­kle trud­nej dla zespo­łu inwe­sty­cji.

Fir­ma to wspól­no­ta celu, któ­ry wszy­scy chcą reali­zo­wać i wie­rzą w jego osią­gnię­cie. Fir­ma to wspól­no­ta war­to­ści – sza­nu­je­my wza­jem­nie swo­ją pod­mio­to­wość, sza­nu­je­my zawar­te jasne i kla­row­ne umo­wy, sza­nu­je­my war­to­ści i zasa­dy, któ­re przy­ję­li­śmy. Tego nie zre­ali­zu­je fir­ma, w któ­rej jest hie­rar­chia i rzą­dzą pro­ce­du­ry. To zre­ali­zu­je fir­ma, któ­ra jest opar­ta o pro­ce­sy, któ­re usta­wia­ją, two­rzą, mody­fi­ku­ją same zespo­ły. Fir­ma, któ­ra idzie do przo­du dzię­ki pro­jek­tom, któ­re każ­dy może przy­nieść: pra­cow­ni­cy sami je pla­nu­ją i spraw­dza­ją ich sku­tecz­ność.

Lider w takiej fir­mie dba o to, żeby zespół miał wszyst­ko, co potrzeb­ne do reali­za­cji zadań. Obser­wu­je, szu­ka prze­szkód i zagro­żeń, poma­ga zespo­ło­wi w ich usu­wa­niu, kwe­stio­nu­je sta­tus quo, zatrzy­mu­je, skła­nia do reflek­sji, a to wszyst­ko w ramach wol­nej umo­wy z zespo­łem. Jest taką samą czę­ścią zespo­łu jak każ­dy inny jego czło­nek, po pro­stu ma role lide­ra, a inni mają inne role, istot­ne dla reali­za­cji zada­nia.

Powołanie lidera biznesu”

Kie­dy trak­tu­je­my orga­ni­za­cję biz­ne­so­wą jako wspól­no­tę osób, sta­je się jasne, że łączą­ce nas wię­zi nie są jedy­nie zobo­wią­za­nia­mi praw­ny­mi, wza­jem­nym inte­re­sem wła­snym, lecz odda­niem na rzecz praw­dzi­wych dóbr, któ­ry­mi dzie­li­my się z inny­mi, aby słu­żyć świa­tu. Nie­bez­piecz­nym i wpro­wa­dza­ją­cym w błąd zało­że­niem jest potrak­to­wa­nie przed­się­bior­stwa jedy­nie jako „spo­łecz­no­ści udzia­łów”, któ­rej zna­cze­nie ogra­ni­cza się do inte­re­su wła­sne­go, umów, przy­dat­no­ści i mak­sy­ma­li­za­cji zysków finan­so­wych. Nie­od­łącz­ną cechą pra­cy jest fakt, że „przede wszyst­kim łączy ludzi – i na tym pole­ga jej siła spo­łecz­na: siła budo­wa­nia wspól­no­ty”. Zro­zu­mie­nie tego poma­ga unik­nąć ducho­we­go ubó­stwa, któ­re czę­sto poja­wia się w gospo­dar­kach ryn­ko­wych, a spo­wo­do­wa­ne jest bra­kiem rela­cji mię­dzy­ludz­kich w obrę­bie i wokół przed­się­bior­stwa. Powo­ła­nie lide­ra biz­ne­su, nr 58

Reguła św. Benedykta

Czy­taj on-line

Komentarz do Reguły

PDF do pobra­nia

Opcja Benedykta

Księ­gar­nia

Powołanie lidera biznesu

PDF do pobra­nia (14 MB)