Cykl spotkań dla przedsiębiorców

Spo­tka­nia orga­ni­zu­je Dusz­pa­ster­stwo Przed­się­bior­ców i Pra­co­daw­ców TALENT. Mają one cha­rak­ter otwar­ty, gro­ma­dzą przed­się­bior­ców, któ­rzy chcą pro­wa­dzić biz­nes w duchu wia­ry. Odby­wa­ją się w kil­ku­na­stu mia­stach, sprawdź ter­mi­ny w zakład­ce „Kalen­darz”.

Im zlecimy to zadanie” – dobra organizacja Bożym dziełem

Temat maja
  • Jak zarzą­dzam sobą w cza­sie?
  • Two­ja fir­ma: upo­rząd­ko­wa­na czy cha­otycz­na?
  • Jakie role przy­dzie­lam pra­cow­ni­kom?

Reflek­sja, zada­nia, infor­ma­cje

Spotkanie on-line

Kolej­ne spo­tka­nie inter­ne­to­we zapla­no­wa­ne jest na 3. czerw­ca o godz. 20.00.

Link do „poko­ju spo­tka­nia”

Wię­cej infor­ma­cji.

Medytacja biblijna

Wów­czas, gdy licz­ba uczniów wzra­sta­ła, zaczę­li hel­le­ni­ści szem­rać prze­ciw­ko Hebraj­czy­kom, że przy codzien­nym roz­da­wa­niu jał­muż­ny zanie­dby­wa­no ich wdo­wy. „Nie jest rze­czą słusz­ną, aby­śmy zanie­dby­wa­li sło­wo Boże, a obsłu­gi­wa­li sto­ły” – powie­dzia­ło Dwu­na­stu, zwo­ław­szy wszyst­kich uczniów. „Upa­trz­cież zatem, bra­cia, sied­miu mężów spo­śród sie­bie, cie­szą­cych się dobrą sła­wą, peł­nych Ducha i mądro­ści! Im zle­ci­my to zada­nie. My zaś odda­my się wyłącz­nie modli­twie i posłu­dze sło­wa”. Spodo­ba­ły się te sło­wa wszyst­kim zebra­nym i wybra­li Szcze­pa­na, męża peł­ne­go wia­ry i Ducha Świę­te­go, Fili­pa, Pro­cho­ra, Nika­no­ra, Tymo­na, Par­me­na­sa i Miko­ła­ja, pro­ze­li­tę z Antio­chii. Przed­sta­wi­li ich Apo­sto­łom, któ­rzy modląc się wło­ży­li na nich ręce. A sło­wo Boże roz­sze­rza­ło się, wzra­sta­ła też bar­dzo licz­ba uczniów w Jero­zo­li­mie, a nawet bar­dzo wie­lu kapła­nów przyj­mo­wa­ło wia­rę. Dz 6,1–7

ks. Rafał Ostrowski

Reguła św. Benedykta

[każ­de dzia­ła­nie ma swój czas] Bez­czyn­ność jest wro­giem duszy. Dla­te­go też bra­cia muszą się zaj­mo­wać w okre­ślo­nych godzi­nach pra­cą fizycz­ną i rów­nież w okre­ślo­nych godzi­nach czy­ta­niem duchow­nym.

[modli­twa ryt­mem dnia] Sądzi­my zatem, że podział cza­su przy­pa­da­ją­ce­go na obie te czyn­no­ści powi­nien być nastę­pu­ją­cy: W okre­sie od Pas­chy aż do 1 paź­dzier­ni­ka bra­cia z rana zakoń­czyw­szy Pry­mę będą mniej wię­cej do godzi­ny czwar­tej wyko­ny­wa­li te pra­ce, któ­re są nie­zbęd­ne. Od godzi­ny czwar­tej aż do pory Sek­sty poświę­cą swój czas czy­ta­niu. Po Sek­ście i po zje­dze­niu posił­ku poło­żą się do łóżek, by odpo­cząć w cał­ko­wi­tym mil­cze­niu. Gdy­by ktoś chciał sobie coś poczy­tać, niech tak czy­ta, by innym nie prze­szka­dzać. Nonę odpra­wią nie­co wcze­śniej, w poło­wie godzi­ny ósmej, a następ­nie zaj­mą się znów nie­zbęd­ny­mi pra­ca­mi aż do Nie­szpo­rów.

[lek­tu­ra] W dniach Wiel­kie­go Postu od rana do koń­ca godzi­ny trze­ciej niech poświę­cą czas czy­ta­niu, a następ­nie do koń­ca godzi­ny dzie­sią­tej wyko­nu­ją powie­rzo­ną im pra­cę. W tych dniach Postu każ­dy otrzy­ma z biblio­te­ki jed­ną książ­kę, któ­rą powi­nien prze­czy­tać od pierw­szej do ostat­niej stro­ny w cało­ści. Książ­ki te trze­ba roz­dać na począt­ku Wiel­kie­go Postu.

[roz­pro­sze­nia zmniej­sza­ją poży­tek] Przede wszyst­kim jed­nak nale­ży koniecz­nie wyzna­czyć jed­ne­go lub dwóch star­szych mni­chów. W godzi­nach, w któ­rych bra­cia mają zaj­mo­wać się czy­ta­niem, będą oni obcho­dzić klasz­tor i patrzeć, czy nie znaj­dzie się ktoś opie­sza­ły, kto nic nie robi albo gada, zamiast pra­co­wi­cie czy­tać, i nie tyl­ko sam nie odno­si żad­ne­go pożyt­ku, lecz jesz­cze innych roz­pra­sza.

Gdy­by kogoś takie­go zna­leź­li, co nie daj Boże, trze­ba go upo­mnieć raz i dru­gi; jeśli się nie popra­wi, niech ponie­sie prze­wi­dzia­ną w Regu­le karę, aby inni bali się [tak postę­po­wać]. Żaden brat nie powi­nien też roz­ma­wiać z dru­gim bra­tem w porze nie­wła­ści­wej.

[nie­dzie­la; indy­wi­du­al­ne pre­dys­po­zy­cje] W nie­dzie­lę nato­miast niech czy­ta­niem zaj­mu­ją się wszy­scy oprócz tych, któ­rych wyzna­czo­no jakąś pra­cę do wyko­na­nia, aby nie był bez­czyn­ny. Nie­chaj bra­cia cho­rzy lub sła­bi otrzy­mu­ją takie zaję­cia, żeby nie gro­zi­ła im bez­czyn­ność, lecz jed­no­cze­śnie, by nad­miar robo­ty ich nie przy­tła­czał lub nie skła­niał do odej­ścia. Opat powi­nien mieć wzgląd na ich sła­bość.

Komentarz do Reguły – ks. Przemysław Król SCJ

Praca wewnętrzna

Łukasz Bób

Temat gospo­da­ro­wa­nia cza­sem tyl­ko dla nie­któ­rych jest wyzwa­niem, dla więk­szo­ści z nas to duży pro­blem. Zarzą­dza­nie sobą w cza­sie, znaj­do­wa­nie cza­su na rze­czy waż­ne w pra­cy, ale też poświę­ce­nie go na rodzi­nę i odpo­czy­nek sta­je się dużą trud­no­ścią i jed­ną z rze­czy, na któ­rą głów­nie narze­ka­my: „nie mam cza­su…”, „nie wyra­biam się”, „mam za dużo spraw na gło­wie”.

I. Waż­ne / pil­ne
Jest wie­le teo­rii i podejść, w jaki spo­sób pora­dzić sobie z orga­ni­za­cją pra­cy. Nie­któ­rym war­to się przyj­rzeć. Jed­na z teo­rii mówi o przy­po­rząd­ko­wa­niu swo­ich codzien­nych zadań do wykre­su waż­ne / pil­ne (zakła­da ona, że mamy już usta­lo­ną hie­rar­chię war­to­ści i wie­my, co dla nas jest ważne).[wykres – strzał­ka do góry: pil­ne; strzał­ka w pra­wo: waż­ne] Naj­le­piej, gdy zaj­mu­je­my się rze­cza­mi waż­ny­mi i nie­pil­ny­mi.
Gdy rze­czy waż­ne i mniej waż­ne sta­ją się pil­ny­mi, gro­zi nam w dłuż­szym cza­sie wypa­le­nie.
Rze­czy nie­waż­ne i nie­pil­ne czę­sto poże­ra­ją nasz czas, dla­te­go war­to być tego świa­do­mym i z tym pra­co­wać.

II. Teo­ria sło­ika
W pla­no­wa­niu dnia pra­cy pomo­cą może być „teo­ria sło­ika” – z naszym pla­nem powin­no być jak z jego wypeł­nie­niem. Powin­ni­śmy naj­pierw zapla­no­wać duże zada­nia – to są te duże kamie­nie. Dodat­ko­wo mamy na uwa­dze drob­niej­sze rze­czy do zro­bie­nia – drob­ne kamy­ki, któ­re wypeł­nia­ją nasz słoik.[rysunek sło­ika z mniej­szy­mi i więk­szy­mi kamie­nia­mi w środ­ku] Czas pla­nu­je­my w oko­ło 50%, bo i tak drob­ne rze­czy – albo te nie­pla­no­wa­ne (nasz pia­sek w sło­iku) – wypeł­nią resz­tę cza­su. Pamię­taj, by zacząć pla­no­wa­nie od dużych rze­czy, bo jeśli drob­ne wypeł­nią więk­szość nasze­go cza­su, to już nie zro­bi­my tego, co naj­waż­niej­sze.
Jeśli mamy coś waż­ne­go i trud­ne­go do zro­bie­nia, war­to zna­leźć odpo­wied­nie miej­sce, gdzie nikt nas nie będzie roz­pra­szał. Powrót do dane­go zada­nia po jego prze­rwa­niu trwa ok. 7 min! Wyobraź­my sobie sytu­ację, że robi­my coś istot­ne­go, a co chwi­lę ktoś wcho­dzi nam do biu­ra zadać kolej­ne bła­he pyta­nie.
Na koniec war­to pod­kre­ślić jed­ną z waż­niej­szych rze­czy, któ­ra umoż­li­wia wpro­wa­dze­nie powyż­sze prak­ty­ki. Całe nasze pla­no­wa­nie nale­ży zacząć od tego, by świa­do­mie wygo­spo­da­ro­wać czas na reflek­sję nad tym, co chcę zro­bić, czy idę w dobrym kie­run­ku, czas na zapla­no­wa­nie swo­jej pra­cy – tzw. stop and reflekt. Powyż­sze prak­ty­ki mogą być pomoc­ne, lecz bez naszej kon­se­kwen­cji oraz aser­tyw­no­ści nasz plan może lec w gru­zach. Dla­te­go war­to pra­co­wać nad swo­im cha­rak­te­rem.

Dobra organizacja

Grzegorz Gruza

Dosko­na­łym przy­kła­dem połą­cze­niu porząd­ku i mądrej swo­bo­dy jest Kościół. Z jed­nej stro­ny mamy w Nim jasną struk­tu­rę i podział ról (papież, synod, biskup itd.), z któ­re­go wyni­ka kto za co odpo­wia­da, z dru­giej stro­ny jest swo­bo­da ruchów i wspól­not świec­kich – któ­re w ramach zasad przy­ję­tych przez Kościół – mają prze­strzeń do kre­owa­nia swo­je­go spo­so­bu docho­dze­nia do świę­to­ści.

Dobrze zarzą­dza­na fir­ma powin­na wyglą­dać podob­nie. Z jed­nej stro­ny potrzeb­na jest jasna struk­tu­ra z podzia­łem odpo­wie­dzial­no­ści wszyst­kich pra­cu­ją­cych w niej osób. Czę­sto sta­no­wi­ska te powią­za­ne są z pre­cy­zyj­ny­mi KPI (Key Per­for­man­ce Indi­ca­tors – klu­czo­we mier­ni­ki doko­nań), któ­re defi­niu­ją sens i jasny efekt pra­cy wyko­ny­wa­nej przez daną oso­bę. Wte­dy w ramach jasno podzie­lo­nych obsza­rów odpo­wie­dzial­no­ści poja­wia się natu­ral­ne miej­sce na swo­bo­dę i kre­atyw­ność, któ­rej tak bar­dzo potrze­bu­je każ­dy z nas, aby móc się roz­wi­jać i w peł­ni wyko­rzy­sty­wać swój poten­cjał.

Jed­nym z naj­więk­szych wyzwań, jakie napo­ty­ka­ją małe, roz­wi­ja­ją­ce się fir­my w tym wła­śnie obsza­rze, jest koniecz­ność cią­głe­go przy­glą­da­nia się wła­snej struk­tu­rze, uni­ka­nia roz­my­wa­nia się odpo­wie­dzial­no­ści na kil­ka osób oraz prze­ła­do­wy­wa­nia odpo­wie­dzial­no­ścią poszcze­gól­nych osób. Czę­sto musi poja­wić się bar­dzo poważ­ny kry­zys, aby orga­ni­za­cja – czy sam jej wła­ści­ciel – zorien­to­wa­ła się, że pier­wot­ny podział odpo­wie­dzial­no­ści od daw­na już nie dzia­ła.

Pyta­nia do pra­cy wła­snej:

  • Czy każ­dy mój pra­cow­nik jest w sta­nie – z pamię­ci i popraw­nie – wymie­nić naj­waż­niej­szy obszar (może nawet KPI), za jaki odpo­wia­da, oraz wymie­nić swo­je dru­go­rzęd­ne odpo­wie­dzial­no­ści?
  • Czy są w mojej fir­mie zada­nia, któ­re nie są jasno przy­pi­sa­ne do kon­kret­nej osoby/stanowiska, tyl­ko są w rękach całe­go dzia­łu czy zespo­łu?
  • Jak czę­sto ana­li­zu­ję efek­tyw­ność struk­tu­ry mojej orga­ni­za­cji? Kogo z zewnątrz pro­szę o pomoc w tej oce­nie?
  • Jak bar­dzo zachę­cam swo­ich pra­cow­ni­ków do kre­atyw­no­ści w ramach ist­nie­ją­cych w fir­mie stan­dar­dów oraz odpo­wie­dzial­no­ści, jaką pono­szą?

Sens i porządek z perspektywy właściciela/prezesa firmy

Elżbieta Szymczak

fragment książki „Ambasador przedsiębiorczości” – PDF

Elż­bie­ta Szym­czak z Łodzi, zarzą­dza fir­ma­mi Agraf, Apli­kom oraz CadE­xpert, zatrud­nia­ją­cy­mi ponad 100 osób.

Wie­my już, że fir­ma musi mieć sens, czy­li rozu­mieć, po co ist­nie­je. To ozna­cza, że ten sens i „Po co?” musi prze­nik­nąć fir­mę od samej góry – od jej zało­ży­cie­la, sze­fa – do same­go dołu, do każ­de­go sta­no­wi­ska. Sens rozu­mia­ny i akcep­to­wa­ny na każ­dym sta­no­wi­sku musi deter­mi­no­wać, a więc porząd­ko­wać dzia­ła­nia. Porzą­dek sam w sobie, jeśli nie jest spój­ny z sen­sem dzia­ła­nia fir­my, też nie popro­wa­dzi fir­my do suk­ce­su. Nie może być celem dzia­ła­nia fir­my, tyl­ko narzę­dziem reali­za­cji wła­ści­we­go sen­su. Wła­sne porząd­ki wpro­wa­dza­ne przez róż­nych pra­cow­ni­ków na swo­ich sta­no­wi­skach, nie­pod­po­rząd­ko­wa­ne sen­so­wi fir­my, dopro­wa­dzą do cha­osu i destruk­cji, a jego wiel­kość zale­ży od roz­bież­no­ści w rozu­mie­niu sen­su fir­my i sta­no­wi­ska przez każ­de­go z pra­cow­ni­ków.

Widzia­łam powol­ne kona­nie firm, gdzie po cha­ry­zma­tycz­nym przy­wód­cy wszedł przy­wód­ca bez wizji, ale z umi­ło­wa­niem porząd­ku. To kona­nie jest jak rak, któ­re­go nie widać przez lata, a nisz­czy tkan­kę. Wszy­scy są zado­wo­le­ni, bo jest ład i porzą­dek, bo każ­dy ma napi­sa­ne, co ma robić w jakiej sytu­acji, a jed­nak nie dzia­ła, nie ma suk­ce­sów.

Widzia­łam samot­nych wizjo­ne­rów mio­ta­ją­cych się bez­rad­nie wśród zdez­o­rien­to­wa­nej i fru­stru­ją­cej się gru­py pra­cow­ni­ków. Wizjo­ne­rów, któ­rzy nie umie­li i nie mie­li niko­go, kto pomo­że im ubrać ich wizje, nada­ją­cą sens ist­nie­niu fir­my, w porzą­dek struk­tu­ry, pro­ce­sów i ról. Taka fir­ma kona w bólu kłót­ni oskar­żeń i agre­sji, a szef wizjo­ner nie rozu­mie dla­cze­go. Prze­cież ma taki dosko­na­ły pro­dukt…

Porzą­dek, któ­ry nie jest sen­sem sam w sobie, ale słu­ży wizji i cały czas ma bacze­nie na sens, auto­ma­tycz­nie two­rzy dobre spo­koj­ne śro­do­wi­sko pra­cy.
Porzą­dek nie wyklu­cza prze­strze­ni dla spon­ta­nicz­no­ści. Otwie­ra prze­strzeń dla kre­atyw­no­ści w pro­jek­tach poszu­ku­ją­cych nowych dróg i pro­duk­tów i usług, bez któ­rych fir­ma nie prze­trwa. Otwie­ra prze­strzeń dla spon­ta­nicz­no­ści i kre­atyw­no­ści w przy­ję­tych, nazwa­nych, czy­li upo­rząd­ko­wa­nych dzia­ła­niach, zmie­rza­ją­cych okre­so­wo do dosko­na­le­nia funk­cjo­nu­ją­cych już w fir­mie pro­ce­sów.

Sens i kro­czą­cy z nim porzą­dek to dro­ga do suk­ce­su. Porzą­dek zabi­ja­ją­cy sens lub wie­le ście­ra­ją­cych się spon­ta­nicz­nie ze sobą porząd­ków to ewi­dent­na dro­ga do klę­ski.

Sens i porzą­dek z per­spek­ty­wy pra­cow­ni­ka

Poza tym, że pra­cow­nik chce otrzy­my­wać wyna­gro­dze­nie za swo­ją pra­cę, czło­wiek jako pod­miot orga­ni­za­cji ma w sto­sun­ku do niej wie­lo­ra­kie ocze­ki­wa­nia. Pra­cow­ni­cy, szcze­gól­nie nowi, chcą rozu­mieć, jakie są ocze­ki­wa­nia w sto­sun­ku do nich, chcą znać swo­ją rolę we współ­two­rze­niu pro­duk­tu, chcą mieć wkład i współ­uczest­ni­czyć. Patrząc z tej per­spek­ty­wy, wcho­dząc do fir­my, pra­cow­ni­cy powin­ni bar­dzo szyb­ko roz­po­znać nowy świat i nauczyć się go. Im jaśniej­sza i lepiej nazwa­na jest struk­tu­ra fir­my i funk­cjo­nu­ją­ce w niej pro­ce­sy, tym lepiej, szyb­ciej i efek­tyw­niej moż­na się w tym świe­cie odna­leźć. Sza­cu­nek dla nowych pra­cow­ni­ków (każ­dy był kie­dyś nowy) naka­zu­je, aby fir­ma była tak zor­ga­ni­zo­wa­na i opi­sa­na w dostęp­nych ogól­nie miej­scach (wizu­ali­za­cja pro­ce­sów), żeby nowa oso­ba nie czu­ła się w niej zagu­bio­na. Jeśli nie mamy tego zro­bio­ne­go i podej­mie­my trud nazwa­nia klu­czo­wych zasad i pro­ce­sów, to oka­że się, że funk­cjo­nu­ją­cy w fir­mie od daw­na pra­cow­ni­cy mogą róż­nić się wła­sną wizją tych­że, a to już tyl­ko krok do mar­no­tra­wie­nia i ener­gii i cza­su, a może nawet rezul­ta­tu fir­my.

Nowe oso­by nasta­wio­ne w począt­ko­wym okre­sie pra­cy w spo­sób szcze­gól­ny na pozna­wa­nie widzą wię­cej, lepiej i sze­rzej niż ci dłu­żej pra­cu­ją­cy. Ich wzrok i wszel­kie zmy­sły są cią­gle jesz­cze nasta­wio­ne na pyta­nia i ucze­nie się, a jed­no­cze­śnie spo­ro już wie­dzą o miej­scu pra­cy. Kie­dy oso­ba pozna już spo­sób dzia­ła­nia sta­no­wi­ska, powin­na mieć pra­wo je kształ­to­wać na rów­ni z inny­mi i w spo­sób upo­rząd­ko­wa­ny. Jeśli nie damy jej takie­go pra­wa i nie włą­czy­my jej w nazwa­ny w fir­mie pro­ces porząd­ko­wa­nia dzia­łań i tak to zro­bi, ale według wła­snych kry­te­riów i wybo­rów, a więc nie­ko­niecz­nie spój­nie z fir­mą i jej cela­mi. Czę­sto taka oso­ba przy­mu­szo­na do bez­sen­sow­nych, w jej mnie­ma­niu, dzia­łań i zacho­wań bar­dzo szyb­ko stra­ci moty­wa­cję oraz odpo­wie­dzial­ność za rezul­tat.

Bar­dzo wie­le błę­dów i strat jest spo­wo­do­wa­nych tym, że nie­któ­rzy pra­cow­ni­cy uzna­ją ogól­ne zasa­dy za zbyt wyma­ga­ją­ce i posta­na­wia­ją na wła­sną rękę zmie­nić je, na przy­kład oszczę­dzić sobie czas. W sytu­acji gdy taki pro­ces jest nie­na­zwa­ny, nigdzie nie ma dostę­pu do jego uwspól­nio­ne­go opi­su, trud­no mieć do takich osób pre­ten­sje. Zawsze znaj­dą wyja­śnie­nie, że oni już daw­niej tak robi­li i było dobrze, i nikt się nie cze­piał…

Jeśli struk­tu­ra jest nie­ja­sna, pro­ces nie­na­zwa­ny i role w pro­ce­sie nie­opi­sa­ne trud­no roz­li­czać oso­by za prze­kro­cze­nia i błę­dy, trud­no szu­kać pro­ble­mów, trud­no dosko­na­lić coś, co jest nie­na­zwa­ne, a więc nie jest uwspól­nio­ne.

Moją misją jest tworzenie dobrego środowiska pracy

Zbigniew Sobkiewicz

MPM Pro­duc­ti­vi­ty Mana­ge­ment

Dobra orga­ni­za­cja w małej fir­mie – czy to moż­li­we? I jaka w tym jest rola dobre­go sze­fa.

Reguła św. Benedykta

Czy­taj on-line

Komentarz do Reguły

PDF do pobra­nia

Opcja Benedykta

Księ­gar­nia

Powołanie lidera biznesu

PDF do pobra­nia (14 MB)